BLOG

Powrót

O mistrzu i głębszym problemie

Aktualny mistrz Polski wycofał się z ekstraklasy. To bardzo zła informacja. Nie ma się co cieszyć, że będzie o jednego mocnego rywala mniej. To niestety nie pierwszy i – zapewne – nie ostatni taki przypadek. Pokazuje przykrą tendencję przechodzenia futsalu do grona dyscyplin niszowych.
Generalnie jest tak, że mamy w kraju sporty popularne i „bogate” (piłka nożna, siatkówka), popularne, należące do finansowej „klasy średniej” (ręczna, koszykówka), popularne i biedne (hokej). Wszystko bez wyjątku są to jednak sporty „olimpijskie”, czyli poważne,wspierane przez związki i państwo.
Starsi – nie tylko górale – może pamiętają, że tak z 20 lat temu zmagania ligowe siatkarzy i siatkarek nie wzbudzały wielkiego zainteresowania. Potrzebny był impuls w postaci sponsora strategicznego. Strategicznego nie tylko z nazwy. Nie znalazły go bynajmniej kluby.
Ekstraklasa „dużej” piłki nożnej dziś obraca wielkimi pieniędzmi, ale przypomnijmy, że nie tak znowu dawno najwyższa klasa rozgrywkowa gościła na stadionie choćby Ruchu Radzionków, który dziś miewa kłopoty z licencją pierwszoligową. Bo żeby” wyjąć”, to najpierw trzeba „włożyć”. Czyli zainwestować.
W futsalu sytuacja jest dość nietypowa, bo „wkładają” tylko kluby,czy raczej ich właściciele. Organizowaliśmy niedawno Final Four Pucharu Polski, więc wiemy o co chodzi. A nie był przecież turniej o puchar CLEAREX-u Chorzów.
Oczywiście oficjalnie wszyscy są za rozwojem dyscypliny. Tylko nic za tymi deklaracjami nie idzie. Tu nie chodzi o to, żeby związek dawał klubom pieniądze. Ale żeby nie brał aż tyle. Pomóc można w różny sposób, na przykład przez dobrą promocję, zorganizowanie jakichś poważnych zawodów itd. Słowem – dać wędkę, nie rybę.
Przez całe lata „działacze” chwalili Akademię Pniewy. Teraz wszystkim „jest szkoda”. Podobnie było rok temu z Kupczykiem Kraków. Dlatego nie ma się co cieszyć z upadku akademików, a wyjazd reprezentacji na mecze do Brazylii nie powinien zaciemniać – ponurego raczej – obrazu naszej dyscypliny.
Może warto byłoby powiedzieć otwartym tekstem : panowie prezesi klubów. Futsal to jest wasze hobby i musicie sobie sami za realizację tej pasji zapłacić. Kogo nie stać, niech zmienia zainteresowania. I tyle.
Spółka zarządzająca ligą jest utrzymywana tylko przez kluby, za sędziów też płacimy sami. Mało tego. Kluby opłacają też obserwatorów (z reguły przyjeżdżających na mecze z najdalszych zakątków Polski) oceniających pracę arbitrów. Brzmi nieprawdopodobnie, ale to prawda. Chociaż wydaje się naturalne,że jeśli ktoś przysyła swojego obserwatora, to powinien pokryć koszty.
Futsalowy mistrz Polski nie dostaje przysłowiowej złotówki. A puchar i komplet medali każdy może sobie ufundować sam. Ze znalezieniem chętnych do wręczania też nie powinno być problemu.

Od 25 maja zaczną obowiązywać nowe przepisy o ochronie danych osobowych.

W związku z tym przygotowaliśmy dla Państwa niezbędne informacje, które znajdują się w dokumencie pod wskazanym poniżej adresem. Dowiedzą się z niego Państwo, w jaki sposób przetwarzamy Państwa dane osobowe oraz jakie mają Państwo związane z tym prawa.
Link: http://clearex-chorzow.pl/polityka-prywatnosci/